Festiwal EneDueDe

Zabawa Swobodna
Zabawa Swobodna

W poniedziałek od rana kółko plastyczne – trochę rysowania! We wtorek angielski – nauka przez zabawę. Następnego dnia taniec, bo dzieci lubią się ruszać. Dlatego też w czwartek strzelanie z łuku. W piątek o 17.00 – może basen? Albo zbiórka zuchów, żeby się nie znudziły.
Dobrze, kiedy rodzice poświęcają dzieciom czas i urozmaicają ten wolny. Pozwalają im w ten sposób zbierać różnorodne doświadczenia i poszerzać wiedzę o świecie. Nie zapominajmy jednak, że w tym szaleństwie musi być czas na zabawę. Najlepiej niezorganizowaną.
Ona też jest rozwojowa.

Czasy się zmieniły, ale podstawowa rola zabawy nie. Lew Wygotski – znany psycholog rozwojowy – już na początku XX wieku stwierdził, że to głównie dzięki zabawie następuje rozwój dziecka. Jej obecność w życiu naszych pociech jest istotna nie tylko z uwagi na przyjemność, jakiej dostarcza, emocje, jakie wyzwala, ale także funkcje rozwojowe, jakie pełni. Najpierw – niemowlęta – łapią w dłoń przedmioty i oglądają je, liżą, turlają, ssają, przewracają – testują. Doświadczają faktur, kształtów, rozmiarów, kolorów, temperatur. Z czasem zyskują coraz większą świadomość – w zabawie dążą do uzyskania określonego rezultatu własnych działań, aż w końcu: budują z klocków, dopasowują do siebie elementy układanki, tworzą konstrukcje i tory przeszkód. A później pojawiają się zabawy tematyczne i w role (w dom, lekarza, sklep) – wtedy dzieci coraz bardziej odkrywają także rzeczywistość społeczną. Same ustalają reguły zabawy, które negocjują z rówieśnikami, uczą się samoregulacji własnych zachowań i emocji.

We wszystkich tych formach „niezorganizowanej” zabawy powtarza się jedna znacząca rzecz. To dziecko jest podmiotem akcji – ono decyduje o jej przebiegu, scenariuszu. Od niego zależy, który przedmiot chwyci, co z nim zrobi i jakie reguły zabawy ustali. Buduje się w nim poczucie wpływu – tak zwane wewnętrzne umiejscowienie kontroli. Dziecko zyskuje poczucie sprawczości, a to wpływa także na jego samoocenę.

Dlatego też w tym roku pod festiwalową lupę wzięliśmy temat: zabawa swobodna. Swobodna, czyli nieskrępowana, samodzielna, o której decyduje dziecko. To maluchom, ich wyobraźni, ich fantazji oddajemy więc przestrzeń – dosłowną i w przenośni . Dosłowną: na specjalnie zaprojektowanej wystawie i w przenośni: podczas kreatywnych warsztatów (program festiwalu tu).

Za zaprojektowanie przestrzeni dosłownej, czyli „Wystawy-Zabawy” odpowiada Jola Starzak i Dawid Strębicki z „Atelier Starzak Strebicki”: -Wystawa ma formułę otwartą. My zaprojektowaliśmy budulec, obiekty, ale to uczestnicy nadadzą jej kształt. Liczy się ich inwencja. Dzieci są niesamowicie kreatywne w nietypowym używaniu obiektów. Dla nas to jest najbardziej intrygujące: co może się wydarzyć, na jakie pomysły wpadną? – opowiada architektka. I dodaje - To, co zaprojektowaliśmy, będzie wymagało od dzieci trochę wysiłku na drodze do realizacji działań, które sobie zaplanowały. Obiekty są miękkie i bezpieczne, ale niektóre z nich dość duże. Z jednej strony widoczny będzie samodzielny wpływ dzieci na przestrzeń, ale z drugiej ważne stanie się współdziałanie, negocjowanie między grupami osób, które razem na wystawie się znalazły, a nie znały się wcześniej! Wystawa-zabawa będzie więc integrować. I to nie tylko dzieci. Zawsze staramy się tworzyć takie obiekty, które będą ośmielać do aktywności także dorosłych.

Na pytanie, skąd czerpali inspiracje przy projektowaniu, Jola Starzak podaje holenderskie przykłady. – W Holandii „place zabaw” to bardziej… krajobrazy do zabawy. Ich elementy to kamienie, przewrócone konary drzew, kałuże z błotem. W takim środowisku dzieci są odkrywcami, konstruktorami. I uczą się. Wiele można na placu zabaw i zabawa swobodna wcale nie oznacza banalnej!

Swobodna zabawa sprzyja budowaniu poczucia sprawczości, samodzielności, stawianiu wyzwań, „wykraczaniu poza” i kreatywności dziecka. O tym wszystkim przekonamy się podczas dwóch festiwalowych dni, już 23 i 24 września podczas VII edycji Festiwalu Designu i Kreatywności dla Dzieci EneDueDe.

Do zobaczenia!

W poniedziałek od rana kółko plastyczne – trochę rysowania! We wtorek angielski – nauka przez zabawę. Następnego dnia taniec, bo dzieci lubią się ruszać. Dlatego też w czwartek strzelanie z łuku. W piątek o 17.00 – może basen? Albo zbiórka zuchów, żeby się nie znudziły. Dobrze, kiedy rodzice poświęcają dzieciom czas i urozmaicają ten wolny. Pozwalają im w ten sposób zbierać różnorodne doświadczenia i poszerzać wiedzę o świecie. Nie zapominajmy jednak, że w tym szaleństwie musi być czas na zabawę. Najlepiej niezorganizowaną.
Ona też jest rozwojowa.

Czasy się zmieniły, ale podstawowa rola zabawy nie. Lew Wygotski – znany psycholog rozwojowy – już na początku XX wieku stwierdził, że to głównie dzięki zabawie następuje rozwój dziecka. Jej obecność w życiu naszych pociech jest istotna nie tylko z uwagi na przyjemność, jakiej dostarcza, emocje, jakie wyzwala, ale także funkcje rozwojowe, jakie pełni.
Najpierw – niemowlęta – łapią w dłoń przedmioty i oglądają je, liżą, turlają, ssają, przewracają – testują. Doświadczają faktur, kształtów, rozmiarów, kolorów, temperatur. Z czasem zyskują coraz większą świadomość – w zabawie dążą do uzyskania określonego rezultatu własnych działań, aż w końcu: budują z klocków, dopasowują do siebie elementy układanki, tworzą konstrukcje i tory przeszkód. A później pojawiają się zabawy tematyczne i w role (w dom, lekarza, sklep) – wtedy dzieci coraz bardziej odkrywają także rzeczywistość społeczną. Same ustalają reguły zabawy, które negocjują z rówieśnikami, uczą się samoregulacji własnych zachowań i emocji.

We wszystkich tych formach „niezorganizowanej” zabawy powtarza się jedna znacząca rzecz. To dziecko jest podmiotem akcji – ono decyduje o jej przebiegu, scenariuszu. Od niego zależy, który przedmiot chwyci, co z nim zrobi i jakie reguły zabawy ustali. Buduje się w nim poczucie wpływu – tak zwane wewnętrzne umiejscowienie kontroli. Dziecko zyskuje poczucie sprawczości, a to wpływa także na jego samoocenę.

Dlatego też w tym roku pod festiwalową lupę wzięliśmy temat: zabawa swobodna. Swobodna, czyli nieskrępowana, samodzielna, o której decyduje dziecko. To maluchom, ich wyobraźni, ich fantazji oddajemy więc przestrzeń – dosłowną i w przenośni. Dosłowną: na specjalnie zaprojektowanej wystawie i w przenośni: podczas kreatywnych warsztatów (program festiwalu tu).

Za zaprojektowanie przestrzeni dosłownej, czyli „Wystawy-Zabawy” odpowiada Jola Starzak i Dawid Strębicki z „Atelier Starzak Strebicki”: -Wystawa ma formułę otwartą. My zaprojektowaliśmy budulec, obiekty, ale to uczestnicy nadadzą jej kształt. Liczy się ich inwencja. Dzieci są niesamowicie kreatywne w nietypowym używaniu obiektów. Dla nas to jest najbardziej intrygujące: co może się wydarzyć, na jakie pomysły wpadną? – opowiada architektka. I dodaje - To, co zaprojektowaliśmy, będzie wymagało od dzieci trochę wysiłku na drodze do realizacji działań, które sobie zaplanowały. Obiekty są miękkie i bezpieczne, ale niektóre z nich dość duże. Z jednej strony widoczny będzie samodzielny wpływ dzieci na przestrzeń, ale z drugiej ważne stanie się współdziałanie, negocjowanie między grupami osób, które razem na wystawie się znalazły, a nie znały się wcześniej! Wystawa-zabawa będzie więc integrować. I to nie tylko dzieci. Zawsze staramy się tworzyć takie obiekty, które będą ośmielać do aktywności także dorosłych.

Na pytanie, skąd czerpali inspiracje przy projektowaniu, Jola Starzak podaje holenderskie przykłady. – W Holandii „place zabaw” to bardziej… krajobrazy do zabawy. Ich elementy to kamienie, przewrócone konary drzew, kałuże z błotem. W takim środowisku dzieci są odkrywcami, konstruktorami. I uczą się. Wiele można na placu zabaw i zabawa swobodna wcale nie oznacza banalnej!

Swobodna zabawa sprzyja budowaniu poczucia sprawczości, samodzielności, stawianiu wyzwań, „wykraczaniu poza” i kreatywności dziecka. O tym wszystkim przekonamy się podczas dwóch festiwalowych dni, już 23 i 24 września podczas VII edycji Festiwalu Designu i Kreatywności dla Dzieci EneDueDe.

Do zobaczenia!