Blog

Poczytaj o tym, co nas inspiruje i czym chcemy zainspirować Ciebie!
Poczytaj o tym, co nas inspiruje i czym chcemy zainspirować Ciebie!

Słyszy, zapamiętuje, tańczy flamenco i przekomarza się z nami. Choć różne, od zawsze wywołuje emocje: podziw, frustrację, zaintrygowanie. Żywy materiał! Przeżywa swój renesans i przeżywa próby czasu – wcale nie jest taka krucha. O niezniszczalnej ceramice opowiada Arkadiusz Szwed – projektant i kierownik studia ceramicznego w School of Form.

projekt Ludzie z Fabryki Porcelanyprojekt Ludzie z Fabryki Porcelany

 

O co najczęściej pytają Cię ludzie, kiedy dowiadują się, że jesteś ceramikiem?

Arek Szwed: Hm… pytają jak to się stało. Jak to się stało, że robię to, co robię, mimo że nie jestem ceramikiem z akademickim wykształceniem. Dopytują, jak to było współpracować z TYM Markiem Cecułą, są też ciekawi, jak przebiega sam proces tworzenia, no i… dlaczego jestem taki brudny.

I co im odpowiadasz?

Że pracuję ze szlachetnym materiałem, więc to jakbym ubrudził się w złocie (śmiech).

To ja do puli dorzucę jeszcze dwa pytania: dlaczego ceramika jest krucha i jaka ceramika jest najlepsza.

Dlaczego jest krucha?

Mhm. Oba te pytania to jedne z najczęściej zadawanych przez ludzi, w tym temacie, w Internecie.

To trudne, muszę się chwilę zastanowić. No nie… wcale nie jest taka krucha! Jeśli nie gra się nią w badmintona ;) Ale to powszechne przeświadczenie o jej delikatności wzięło się pewnie stąd, że to był od zawsze drogi i szlachetny materiał, na tyle, że ludzie bardzo się z nim pieścili, żeby go nie uszkodzić. Generalnie jednak ceramika jest bardzo trwała – jest skałą. Do dziś znajdujemy dobrze zachowane okazy sprzed kilkudziesięciu albo kilkuset lat. Drewno zbutwieje, metal złapie korozję. A ceramika, jak to już powiedzieliśmy, jest w tym sensie niezniszczalna.

A najlepsza?

Pewnie ta z Pinteresta! A tak na poważnie… Jeśli chodzi o materiał to najbardziej szlachetna jest porcelana, jeśli o estetykę to dobrze prezentują się naczynia z gliny szamotowej. Poza tym odpowiedź  na to pytanie zależy od kultury, do jakiej się odnosimy. W krajach azjatyckich najbardziej ceni się dzieła ręczne garncarzy, a w Polsce chyba najbardziej ceramikę cienkościenną. A potem liczy się to, kto jest jej projektantem.

Waterlove ProjectWaterlove Project

No właśnie, to jest coś, co się dziś zmienia: zwiększa się świadomość, zainteresowanie autorstwem i historią tego, co kupujemy. 

To prawda, ludzie częściej zwracają dziś uwagę na to kto jest autorem, ale też gdzie coś zostało wyprodukowane i jak. Coraz chętniej kupujemy ceramikę od lokalnych rzemieślników, z którymi można porozmawiać, dopytać o surowce, atesty, historię. Których można poznać. Nikomu też nie przeszkadza, że naczynią są, na przykład lekko nierówne. To że widać, iż powstały jako wytwór ludzkich rąk, jest ważniejsze. Wolimy autentyczność od doskonałości. Jesteśmy w stanie dać za to więcej pieniędzy – już nas to nie przeraża i nie dziwi.

W Polsce też? Jak na tym tle ma się nasz przemysł ceramiczny?

Chyba spoko.

Mhm…

Znaczy ma dziś chyba jakiś mikrokryzys. Bo poza pojawieniem się flow na rzemieślniczość, wspieranie lokalnych producentów i autentyczność, zmieniło się coś jeszcze.

Co się zmieniło?

Potrzeby. Kiedyś kupowano całą zastawę: filiżankę jedną, drugą, trzecią, cukiernicę, wazę. Waza! Przecież teraz zupełnie zniknęła. Wyobrażasz sobie, że masz urodziny przyjaciółki i kupujesz jej wazę? Albo serwowanie jedzenia – w restauracjach coraz częściej podaje się potrawy, już nie na zwykłych talerzach, ale na łupkach, liściach, płytkach… No więc zmieniło się zapotrzebowanie: pewne produkty nie są już dziś potrzebne. Ale z drugiej jest duży popyt na ceramikę, wynikający z rodzącej się świadomości estetycznej i dbania o krajowy przemysł, o czym już powiedzieliśmy. Ceramika wraca więc do łask, tylko w trochę innym charakterze. Stąd reforma myślenia o tym, co się projektuje i jak, jest potrzebna. Niektóre fabryki w Polsce nie dają sobie z tym rady, a inne na tym „wypływają”. Niezmiennie jednak, mamy w Polsce high quality, jeśli chodzi o jakość surowców i wykonanie.


Zatrzymajmy się więc chwilę przy wykonaniu i wróćmy do pytania, które, jak wspomniałeś, często słyszysz: jak przebiega proces tworzenia?
Długo i czasem frustrująco. Ceramika jest kapryśna jak kobieta (śmiech)! Sorry...
Momentami ceramika doprowadza cię do szewskiej pasji, ale dostrzegasz jak jest piękna i szlachetna i z czasem uczysz się jej. Jest lekcją cierpliwości i pokory. Zajmując się ceramiką cały czas na coś czekasz – pełen proces produkcji trwa około pięciu, sześciu tygodni. Najpierw więc robisz model, z którego później powstaje matryca, która schnie. I tu czekasz po raz pierwszy. Potem odlewasz. Czekasz. Wylewasz. Czekasz. Czyścisz. Czekasz, czekasz. Wypalasz, czekasz. Szkliwisz. Znowu wypalasz. I dopiero - czekasz na efekt końcowy. Nie możesz tego procesu ani przyspieszyć ani też nadrobić czasu. No więc pracujesz nad czymś tak długo, obiecujesz sobie, że wyjdzie pięknie, ostatecznie wkładasz do pieca i… nagle wychodzi coś, czego do końca nie możesz się spodziewać: lekko pokrzywione, popękane albo ma źle dobrane szkliwo. Pracując z porcelaną, masz tylko wrażenie, że masz nad nią kontrolę. Ona żyje własnym życiem. Jest żywą materią! Na szczęście w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, co w tym procesie robisz źle a co dobrze i jak się z nią obchodzić. Ale to jest taka wiedza, której nikt Ci nie przekaże. To jest wynik Twoich obserwacji i doświadczeń: jak trzymać naczynie, jakiej wody użyć.

Kolekcja porcelana betonKolekcja porcelana beton

O! Właśnie. Na co jeszcze trzeba uważać, pracując z ceramiką? Czyli jakie czynniki mają znaczenie, wpływają na efekt końcowy? Co można zaobserwować i czego doświadczyć? Załóżmy, że mówimy do ludzi, którzy, jak ja, są dosyć „zieloni” w tym obszarze.

Takich lubimy najbardziej (śmiech). Jest wiele czynników, które są ważne w procesie produkcji: musimy mieć dobrze przygotowany gips – pytanie więc ile mamy czasu na jego mieszanie i jak to robimy. W ceramice cały czas dotykamy materiału: sprawdzamy jaką ma konsystencję, czy ma grudki oraz czy trzeba go odpowietrzyć. Istotne jest też wylewanie: po ściance naczynia czy do środka? Jak szybko? I  jak przewrócić formę? A jak wyciągać materiał: za pomocą deski czy ręcznie? Jeśli nie pracujesz w fabryce, to przy każdym produkcie, projekcie uczysz się czegoś nowego. I o materiale i o Twojej pracy z nim. Odkrywasz ceramikę trochę na nowo. To na początku często frustruje moich studentów.

I jak sobie z tym radzicie?

Największym problem w edukacji ceramiki jest to, że najpierw musisz poznać siebie. Nasze dłonie są na tyle inne, że nie wytłumaczę ci, jak chwycić glinę, żeby ją wycentrować na kole garncarskim. Mogę ci pokazać jak ja to robię, ale ty i tak musisz odnaleźć swój sposób. Nie wytłumaczę ci też, jak masz oddychać w trakcie, żeby uzyskać idealną krzywiznę materiału. Musisz to sama wypracować. Albo szkliwienie. To wygląda fikuśnie! Jakbyś tańczyła flamenco. Robisz tak! (gest) Pracujemy więc z tym samym materiałem, za pomocą tych samych narzędzi, żeby osiągnąć ten sam efekt, ale każdy… dochodzi do niego po swojemu. Tworzenie bywa więc frustrujące – do czasu aż odnajdziesz własną metodę. Na pewno będziemy mieć mnóstwo ceramików w Polsce po tej rozmowie (śmiech).

 

tekst: Daria Jezierska

Słyszy, zapamiętuje, tańczy flamenco i przekomarza się z nami. Choć różne, od zawsze wywołuje emocje: podziw, frustrację, zaintrygowanie. Żywy materiał! Przeżywa swój renesans i przeżywa próby czasu – wcale nie jest taka krucha. O niezniszczalnej ceramice opowiada Arkadiusz Szwed – projektant i kierownik studia ceramicznego w School of Form.

projekt Ludzie z Fabryki Porcelanyprojekt Ludzie z Fabryki Porcelany

 

O co najczęściej pytają Cię ludzie, kiedy dowiadują się, że jesteś ceramikiem?

Arek Szwed: Hm… pytają jak to się stało. Jak to się stało, że robię to, co robię, mimo że nie jestem ceramikiem z akademickim wykształceniem. Dopytują, jak to było współpracować z TYM Markiem Cecułą, są też ciekawi, jak przebiega sam proces tworzenia, no i… dlaczego jestem taki brudny.

I co im odpowiadasz?

Że pracuję ze szlachetnym materiałem, więc to jakbym ubrudził się w złocie (śmiech).

To ja do puli dorzucę jeszcze dwa pytania: dlaczego ceramika jest krucha i jaka ceramika jest najlepsza.

Dlaczego jest krucha?

Mhm. Oba te pytania to jedne z najczęściej zadawanych przez ludzi, w tym temacie, w Internecie.

To trudne, muszę się chwilę zastanowić. No nie… wcale nie jest taka krucha! Jeśli nie gra się nią w badmintona ;) Ale to powszechne przeświadczenie o jej delikatności wzięło się pewnie stąd, że to był od zawsze drogi i szlachetny materiał, na tyle, że ludzie bardzo się z nim pieścili, żeby go nie uszkodzić. Generalnie jednak ceramika jest bardzo trwała – jest skałą. Do dziś znajdujemy dobrze zachowane okazy sprzed kilkudziesięciu albo kilkuset lat. Drewno zbutwieje, metal złapie korozję. A ceramika, jak to już powiedzieliśmy, jest w tym sensie niezniszczalna.

A najlepsza?

Pewnie ta z Pinteresta! A tak na poważnie… Jeśli chodzi o materiał to najbardziej szlachetna jest porcelana, jeśli o estetykę to dobrze prezentują się naczynia z gliny szamotowej. Poza tym odpowiedź  na to pytanie zależy od kultury, do jakiej się odnosimy. W krajach azjatyckich najbardziej ceni się dzieła ręczne garncarzy, a w Polsce chyba najbardziej ceramikę cienkościenną. A potem liczy się to, kto jest jej projektantem.

Waterlove ProjectWaterlove Project

No właśnie, to jest coś, co się dziś zmienia: zwiększa się świadomość, zainteresowanie autorstwem i historią tego, co kupujemy. 

To prawda, ludzie częściej zwracają dziś uwagę na to kto jest autorem, ale też gdzie coś zostało wyprodukowane i jak. Coraz chętniej kupujemy ceramikę od lokalnych rzemieślników, z którymi można porozmawiać, dopytać o surowce, atesty, historię. Których można poznać. Nikomu też nie przeszkadza, że naczynią są, na przykład lekko nierówne. To że widać, iż powstały jako wytwór ludzkich rąk, jest ważniejsze. Wolimy autentyczność od doskonałości. Jesteśmy w stanie dać za to więcej pieniędzy – już nas to nie przeraża i nie dziwi.

W Polsce też? Jak na tym tle ma się nasz przemysł ceramiczny?

Chyba spoko.

Mhm…

Znaczy ma dziś chyba jakiś mikrokryzys. Bo poza pojawieniem się flow na rzemieślniczość, wspieranie lokalnych producentów i autentyczność, zmieniło się coś jeszcze.

Co się zmieniło?

Potrzeby. Kiedyś kupowano całą zastawę: filiżankę jedną, drugą, trzecią, cukiernicę, wazę. Waza! Przecież teraz zupełnie zniknęła. Wyobrażasz sobie, że masz urodziny przyjaciółki i kupujesz jej wazę? Albo serwowanie jedzenia – w restauracjach coraz częściej podaje się potrawy, już nie na zwykłych talerzach, ale na łupkach, liściach, płytkach… No więc zmieniło się zapotrzebowanie: pewne produkty nie są już dziś potrzebne. Ale z drugiej jest duży popyt na ceramikę, wynikający z rodzącej się świadomości estetycznej i dbania o krajowy przemysł, o czym już powiedzieliśmy. Ceramika wraca więc do łask, tylko w trochę innym charakterze. Stąd reforma myślenia o tym, co się projektuje i jak, jest potrzebna. Niektóre fabryki w Polsce nie dają sobie z tym rady, a inne na tym „wypływają”. Niezmiennie jednak, mamy w Polsce high quality, jeśli chodzi o jakość surowców i wykonanie.


Zatrzymajmy się więc chwilę przy wykonaniu i wróćmy do pytania, które, jak wspomniałeś, często słyszysz: jak przebiega proces tworzenia?
Długo i czasem frustrująco. Ceramika jest kapryśna jak kobieta (śmiech)! Sorry...
Momentami ceramika doprowadza cię do szewskiej pasji, ale dostrzegasz jak jest piękna i szlachetna i z czasem uczysz się jej. Jest lekcją cierpliwości i pokory. Zajmując się ceramiką cały czas na coś czekasz – pełen proces produkcji trwa około pięciu, sześciu tygodni. Najpierw więc robisz model, z którego później powstaje matryca, która schnie. I tu czekasz po raz pierwszy. Potem odlewasz. Czekasz. Wylewasz. Czekasz. Czyścisz. Czekasz, czekasz. Wypalasz, czekasz. Szkliwisz. Znowu wypalasz. I dopiero - czekasz na efekt końcowy. Nie możesz tego procesu ani przyspieszyć ani też nadrobić czasu. No więc pracujesz nad czymś tak długo, obiecujesz sobie, że wyjdzie pięknie, ostatecznie wkładasz do pieca i… nagle wychodzi coś, czego do końca nie możesz się spodziewać: lekko pokrzywione, popękane albo ma źle dobrane szkliwo. Pracując z porcelaną, masz tylko wrażenie, że masz nad nią kontrolę. Ona żyje własnym życiem. Jest żywą materią! Na szczęście w pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, co w tym procesie robisz źle a co dobrze i jak się z nią obchodzić. Ale to jest taka wiedza, której nikt Ci nie przekaże. To jest wynik Twoich obserwacji i doświadczeń: jak trzymać naczynie, jakiej wody użyć.

Kolekcja porcelana betonKolekcja porcelana beton

O! Właśnie. Na co jeszcze trzeba uważać, pracując z ceramiką? Czyli jakie czynniki mają znaczenie, wpływają na efekt końcowy? Co można zaobserwować i czego doświadczyć? Załóżmy, że mówimy do ludzi, którzy, jak ja, są dosyć „zieloni” w tym obszarze.

Takich lubimy najbardziej (śmiech). Jest wiele czynników, które są ważne w procesie produkcji: musimy mieć dobrze przygotowany gips – pytanie więc ile mamy czasu na jego mieszanie i jak to robimy. W ceramice cały czas dotykamy materiału: sprawdzamy jaką ma konsystencję, czy ma grudki oraz czy trzeba go odpowietrzyć. Istotne jest też wylewanie: po ściance naczynia czy do środka? Jak szybko? I  jak przewrócić formę? A jak wyciągać materiał: za pomocą deski czy ręcznie? Jeśli nie pracujesz w fabryce, to przy każdym produkcie, projekcie uczysz się czegoś nowego. I o materiale i o Twojej pracy z nim. Odkrywasz ceramikę trochę na nowo. To na początku często frustruje moich studentów.

I jak sobie z tym radzicie?

Największym problem w edukacji ceramiki jest to, że najpierw musisz poznać siebie. Nasze dłonie są na tyle inne, że nie wytłumaczę ci, jak chwycić glinę, żeby ją wycentrować na kole garncarskim. Mogę ci pokazać jak ja to robię, ale ty i tak musisz odnaleźć swój sposób. Nie wytłumaczę ci też, jak masz oddychać w trakcie, żeby uzyskać idealną krzywiznę materiału. Musisz to sama wypracować. Albo szkliwienie. To wygląda fikuśnie! Jakbyś tańczyła flamenco. Robisz tak! (gest) Pracujemy więc z tym samym materiałem, za pomocą tych samych narzędzi, żeby osiągnąć ten sam efekt, ale każdy… dochodzi do niego po swojemu. Tworzenie bywa więc frustrujące – do czasu aż odnajdziesz własną metodę. Na pewno będziemy mieć mnóstwo ceramików w Polsce po tej rozmowie (śmiech).

 

tekst: Daria Jezierska